Strona główna

[fanfiction] "Sex beyond frontier"


Występują:
Golf, Mike, San
Przedział wiekowy: +18 ;p



~~


- Kurde, co to był za dzień.. zdecydowanie powinni dawać nam mniej roboty.. czy oni nie wiedzą, że to jest męczące w cholere? – Golf wszedł właśnie do garderoby i narzekał na wszystko co się da..

- Przestań braciszku, złość piękności szkodzi.

- Przyganiał kocioł garnkowi – Golf spojrzał na swojego brata Mike’a z wyrzutem. – Jesteś młody to się śmiejesz..

- O bo zginę! A ty to niby stara dupa? Spójrz na siebie, wyglądasz lepiej ode mnie! Wszyscy mnie postarzają o co najmniej 5 lat! – Mike jakby chciał udowodnić swoje słowa pomachał rękami w górę i dół prezentując się w całej okazałości.

- Przestań, bo zaczynam Ci wierzyć.. – Golf usiadł na sofie i westchnął głęboko.

- Macie problemy jak nie jedna nastolatka.. – do pokoju weszła niewysoka dziewczyna o długich, falowanych włosach koloru fioletowego.

- Dziewczyno czy ty się nauczysz pukać? – Mike spojrzał na fioletowowłosą spomiędzy swojej grzywki.

- Boshe, Mike, żeby tak prosto z mostu? – dziewczyna roześmiała się i zignorowała pytające spojrzenie chłopaka. – Przyniosłam wam plan na kolejny tydzień.

- No super.. – Golf spojrzał na swoją menager całkiem załamany – Dlaczego dajesz nam to dzisiaj? Nie możesz jutro.. teraz czuje, że mam wiecej roboty..

- Nie będę jeździć do Ciebie w sobotę. Mam wystarczająco rzeczy do roboty w weekend.

- E.. jutro sobota? Ojacie kręcę! Jak cudownie! San, jak ja Cie kocham!!

- Odklej się.. albo.. Mike, odklej odemnie swojego napalonego brata..!

- Twój problem, twoje zmartwienie – Mike puścił oko do San, chwycił ręcznik i poszedł do prysznic.

San poczuła się bezsilna. Kochała tych dwóch głupoli ponad życie.. Kiedy kilka lat temu przyjechała na rok do Tajlandii w ramach swoich zajebistych studiów, nie miałam pojęcia, że z tego wszystkiego wyjdzie tak korzystnie. Wystarczył jeden samotny wieczór w Bangkoku, aby jej życie zmieniło się o 180, albo może i nawet 360 stopni. Jeden wieczór kiedy zagubiła się w wielkim mieście.. nie zabrała ze sobą swojej najlepszej przyjaciółki – mapy. Klucząc po mieście, starając się rozszyfrować dobrze tajskie „agrafki” wsiadła do złego metra i wyrzuciło ją już na kompletnie złą stronę miasta.. Właśnie wtedy cudem wpadła (nie, nie pod samochód xD) na dwóch braci, którzy zamaskowani (niczym wojownicze żółwie ninja) przechadzali się po mieście w letni wieczór.

Nie wiem czy ważne jest jak udało się San z nimi zaznajomić.. ważne, że się z nimi w ogóle dogadała i tak po kilku latach znajomości kiedy jej tajski był lepszy od.. no dobra, może nie był lepszy od Golfa i Mike, ale był świetny, mogła przyjechać do Tajlandii na dłużej. Kiedy tylko się pojawiła w Bangkoku, Golf i Mike wciągnęli ją w swoją robotę.. i tak dziwnym cudem została zastępcą ich menagera, który aktualnie przebywał na Borneo w ramach swojego długo wyczekiwanego urlopu.

- Golf.. zdejmij się ze mnie.. Jesteś trochę za ciężki na to, żeby wisieć mi na szyi.

- Oj.. – Golf usiadł z powrotem na sofie i wbił swoje ciemne oczy w dziewczynie. Zawsze to robił kiedy byli sami.. w towarzystwie swojego młodszego brata zazwyczaj opowiadał głupie żarty i patrzył na lewo i prawo. Zupełnie jakby bał się, że Mike zacznie go o coś podejrzewać. Ci dwaj byli na pozór zupełnie inni. Mike choć młodszy wydawał się być dojrzalszy i pełen wewnętrznego spokoju. Golf z kolei był wiecznym dowcipnisiem, który plótł trzy po trzy, jakby chciał wypełnić sobą panującą ciszę. Przy bliższym poznaniu można było jednak stwierdzić, ze to są stu procentowi bracia.. Kiedy tylko znikały tłumy fanów czy ludzie z ekipy i San zostawała sama z tą dwójką.. Oboje rozluźniali się i wtedy to Mike paplał jak najęty a Golf mu w tym wtórował.

- Znowu nic nie mówisz – San przerwała ciszę. – Nie masz nic ciekawego do powiedzenia?

- Nie o to chodzi.. – Golf zamyślił się – Po prostu zastanawiam się czy to co chciałbym powiedzieć.. no czy mogę.. czy to nie jest złe pytanie.. bo to w sumie takie krępujące.. albo nie.. nie, wiesz co, ja chyba pójdę po coś do picia. Chcesz cos zimnego?

San spojrzała na faceta krytycznym wzrokiem i podniosła tylko palec, wskazując na stolik. Stały tam 3 puszki soku z granatu, które przyniosła zaledwie kilka minut temu.

- Aa.. – Golf chwycił szybko jedną z puszek, otworzył ją i duszkiem wypił całą jej zawartość.

- No.. to o co chciałeś zapytać? – San nie dała za wygraną, po takiej przemowie była jeszcze bardziej ciekawa o co chodzi chłopakowi.

- Nie, nie, naprawdę to jest nie ważne. – Golf zaśmiał się nerwowo.

- No powiedz mi.. – San wstała z miejsca i podeszła do chłopaka. Od dawna wiedziała, że Golf jest słaby jeśli chodzi o jej sposób manipulacji.. wystarczyło stanąć nad nim, przechylić lekko głowę w bok i spojrzeć na niego znad okularów.. W tym momencie facet całkowicie wymiękkał. I tym razem dziewczyna spróbowała swojego sposobu, kiedy tylko rzuciła mu ostateczne spojrzenie, Golf zacisną mocno powieki.

- Nie graj ze mną! Wiesz, że to nie sprawiedliwe!

- Oj Golf.. – zdecydowanie musiała wyciągnąć to z chłopaka, usiadła więc obok, a raczej wcisnęła się obok na sofie i przytuliła do ramienia Golfa.

- Gooolf.. – San zamruczała mu do ucha cichutko, w tym momencie jego oczy otwarły się.. bardzo szeroko. Spojrzał na dziewczynę, która sama się do niego przykleiła i całkowicie zwątpił. – No powiedz mi.. – San zamrugała oczami.

- Prześpij się ze mną.. – wyrzucił z siebie Golf, poczym szybko zakrył sobie usta dłońmi.

San przestała mrugać, a jej usta powoli otworzyły się w akcie potężnego zdziwienia. Była na tyle zaskoczona prośbą chłopaka, że nie miała siły się ruszyć, choć zapewne w normalnych okolicznościach odskoczyła by od niego, roześmiała się i dodała, że to był naprawdę kiepski dowcip. Tym razem widziała coś w oczach Golfa, że to co powiedział wcale nie było głupim żartem.

- Ale.. – San chciała coś powiedzieć, ale zabrakło jej słów. Postanowiła ruszyć się wreszcie, ale jej aktualna pozycja temu nie sprzyjała. Kiedy tylko podparła się na rękach, Golf ruszył się gwałtownie powodując zachwianie równowagi dziewczyny.. Po chwili szamotania się,  siedziała na jego kolanach, uwieszona na jego szyi.

- Ou.. – Golf spojrzał na San oczekując czegoś z rodzaju „plask w twarz” ale San była tak samo zdziwiona sytuacją co on.

- Ty tak serio..? – pytanie padło ofc z ust San..

- Ja.. – Golf zaciął się, patrzył na dziewczynę i poczuł, że w zasadzie aktualnie ma jedyną w swoim rodzaju okazję na to żeby przekonać się co tak naprawdę go z nią łączy.. Rzucił okiem w stronę drzwi, za którymi jego brat brał prysznic.. – Zamknij oczy. – powiedział stanowczo.

-  Hę? – San o ironio otworzyła je jeszcze szerzej.

- A niech cie.. – Golf przybliżył swoją twarz do San  i jeszcze raz spojrzał na nią badawczo.. nie widząc niczego co wskazywało by na szybką ucieczkę, zatopił się w ustach fioletowowłosej.

Dziewczyna poczuła się jakoś tak dziwnie, od dawna czekała na to aż Golf pokaże swoje prawdziwe uczucia.. nie była ślepa i widziała jak facet na nią reagował. Nie miała jednak najśmielszych podejrzeń, że on zrobi to w taki sposób. I nawet teraz kiedy siedziała mu na kolanach, nie była pewna tego co zrobi Golf. Kiedy tylko jego usta dotknęły jej warg, zamknęła oczy i oddała się słodkiemu pocałunku.

Zaledwie kilkadziesiąt sekund, które dawało tak ogromną przyjemność tej dwójce.. Kiedy oboje oderwali się od siebie, żadne z nich nie kryło zaskoczenia.. ale i satysfakcji jaką osiągnęli. San uśmiechnęła się szeroko, a Golf objął ją w pasie i przyciągnął jeszcze bliżej do siebie.

- Zaskakujesz mnie – powiedział Golf – Byłem pewien, że za to wszystko dostanie mi się po mordzie..

- Nie mam wystarczająco pieniędzy.. – powiedziała San, co Golf skomentował zdziwieniem na buźce. – Oj.. jakbym ci obiła twarz to bym musiała za to słono zapłacić.. te twoje szalone fanki..

- Zapomnij o tym teraz.. – chłopak znów zatopił się w ustach San, całując ją już nie tak delikatnie jak poprzednio, ale z pożądaniem.. pożądaniem, które narastało w nim od momentu kiedy tylko San znalazła się obok niego.

- Udusisz mnie – San oderwała się od chłopaka – Ja muszę czymś oddychać.

- Możesz oddychać mną. Od teraz jestem twoim tlenem – Golf zatopił palce we włosach dziewczyny i po raz trzeci zaczął ją całować. W miarę upływu czasu chłopak robił się coraz bardziej łakomy.. jego druga ręka zaczęła przesuwać się z talii dziewczyny w stronę jej bioder, dalej ku pośladkom.. zatrzymał tam swoją dłoń i lekko ścisnął. San uśmiechnęła się podczas pocałunku. Golf wyczuwając to bardzo dokładnie, wyplątał swoją dłoń z włosów San i położył ją na drugim pośladku dziewczyny. Szybkim ruchem dziewczyna usiadła okrakiem na Golfie i wpiła się w jego usta jeszcze bardziej niż to jest możliwe.

- Zaraz zwariuje.. – wyszeptał Golf kiedy na chwilę oboje się od siebie oderwali. – Albo teraz, albo nigdy.. – dodał poczym chwycił brzegi bluzki San i szybko ją z niej zdjął. Dziewczyna nie pozostawała mu dłużna i pozbyła się jego t-shirta rzucając go na podłogę. Golf obsypywał teraz San pocałunkami gdzie tylko mógł. Zaczynając od jej nagiej szyi w dół ku jej dekoltowi. San podniosła się na kolanach, co Golf skomentował szerokim uśmiechem, jego ręce automatycznie zaczęły majstrować przy zapięciu od stanika.. Po chwili i ten zbędny element garderoby znalazł się na podłodze. Usta Golfa zamknęły się na jednym z sutków dziewczyny i zaczęły mocno go ssać. Jedną rękę trzymał na jej plecach, tak aby przyciągnąć dziewczynę bliżej siebie, drugą nieporadnie starał się rozpiąć jej spodnie..

- Oh.. Golf, czy ja we wszystkim muszę ci pomagać? – San roześmiała się i sama rozpięła swój rozporek, lekko opuszczając już spodnie..

- Zobaczymy potem.. – powiedział chłopak i znacząco spojrzał w dół.

- Obyś się nie zdziwił – odparowała dziewczyna, poczym zsunęła się z sofy na podłogę.

- Oj nie tak szybko, poczekaj. – Golf wstał i podniósł San z ziemi, ściągnął jej szybko spodnie i majtki poczym rozkazał usiąść wygodnie na sofie.

- Oszalałeś.. – San roześmiała się, ale posłusznie usiadła, początkowo zaciskając nogi.

- Tak to się nie będziemy bawić słonko.. – Golf chwycił jej kolana i rozsunął je możliwie jak najdalej na boki. Przysunął się bliżej i zaczął całować jej uda.. powoli idąc ku górze.. Nogi dziewczyny zaczęły lekko drżeć, ale Golf zdawał się tym nie przejmować, znaczył powoli językiem mokry ślad na jej udach, aż do momentu kiedy doszedł do odpowiedniego miejsca. Położył wygodnie dłonie na nogach San i powoli zaczął ją lizać.. najpierw delikatnie samym czubkiem swojego języka, aż w końcu bardziej brutalnie i szybciej. Fioletowo włosa z biegiem czasu zaczęła wić się cała na sofie, dysząc i jęcząc cicho. Gdyby nie dłonie Golfa na jej nogach, zapewne uciekłaby z miejsca.

- No teraz chyba mogę Ci pozwolić na pokazanie jaka jesteś dobra.. – Golf skończył pieścić San, uśmiechnął się do niej poczym znacząco oblizał sobie wargi. Nie trzeba było tego dwa razy powtarzać, bo fioletowo włosa już podniosła się na sofie, usiadła wygodnie i przyciągnęła do siebie Golfa, który stanął przed nią rozpromieniony. Rozpinanie rozporka, rzeczywiście miała opanowane do perfekcji, zsunięcie spodni i slipków też nie było trudne..

- Ou.. – wyrwało się dziewczynie.

- Co? – Golf zgłupiał i spojrzał na nią pytająco.

- Nic.. tym razem to ty mnie zaskakujesz.

San nic więcej już nie powiedziała, chwyciła w dłonie członek chłopaka i przysunęła się bliżej.. Dotknęła jego czubek językiem, delikatnie zaczęła go obrysowywać, lizać, aż w końcu ssać.. Kiedy jej usta zamknęły się na nim, Golf wydał z siebie lekki, ledwo słyszalny jęk rozkoszy. Upajał się tym co robiła dziewczyna, do momentu aż poczuł, że zaraz eksploduje, a to wcale nie jest najlepszy moment.

- Poczekaj – przerwał dziewczynie – Zaraz doprowadzisz mnie do szału.. – dodał i pogłaskał ją po głowie.

- No i?

- A.. tak, zdecydowanie jesteś boska – Golf cmoknął dziewczynę w usta, poczym chwycił za ręce i pociągnął za sobą.

Podszedł z nią do ściany, oparł jedną dłoń na ścianie tuż obok głowy dziewczyny, a drugą ręką podniósł jej nogę, chwytając za udo. Jednym zgrabnym ruchem w nią wszedł. San wydała z siebie jęk, który tym razem wypełnił całe pomieszczenie.. Oboje zaczęli ciężko oddychać, szybkie ruchy bioder Golfa sprawiały im obu niesamowitą przyjemność. Ich oddechy łączyły się ze sobą tworząc zgodną całość, ich usta naprzeciw siebie starały się złapać. Kiedy Golf zaczął namiętnie całować dziewczynę, jej ręce dotychczas lekko zawieszone na jego szyi teraz przycisnęły go mocniej do siebie. Ich języki wirowały w tańcu pożądania, ich ciała przylegały do siebie, coraz bardziej wilgotne od potu.. Jeszcze tylko chwila, a z ich ust wydobył się zgodny i długi jęk rozkoszy. Po tym oboje opadli bezsilnie w swoje ramiona. Stali tak bezczynnie przez kilka minut starając się uspokoić przyśpieszone oddechy.

- Boska.. to zdecydowanie za mało.. powiedziane. – wydyszał z siebie Golf i pocałował namiętnie dziewczynę swoich marzeń.

Po kilkunastu minutach oboje byli już ubrani.. San wiązała sobie właśnie włosy w kucyk, a Golf starał rozprostować t-shirt kiedy do garderoby wkroczył Mike z telefonem w ręce.

- Golf, nie obraź się.. – zaczął chłopak – Ale przez cały ten czas rozmawiałem przez telefon i nawet nie zacząłem się myć.. dasz mi jeszcze 10 minut?

- E…? – Golf spojrzał na swojego brata całkowicie ogłupiony, poczym szukając zrozumienia wlepił oczy w San.

- No naprawdę szybko to załatwię..  A ty tymczasem możesz. Hm.. – Mike otworzył drzwi od prysznica i wszedł już do środka jedną nogą.. – Możesz wypróbować jakąś inną pozycję! Ta na sofie jest zbyt  oklepana! – Mike zniknął już za drzwiami, zanim Golf zdążył cokolwiek powiedzieć, a już tym bardziej rzucić czymkolwiek w brata.

- Ups. – powiedziała San i mrugnęła do Golfa.

- A ty co? Nie jest ci głupio?

- Wiesz, ja mam jeszcze trochę spraw na głowie..  zadzwonię wieczorem! – San cmoknęła Golfa w policzek i wybiegła z pomieszczenia.

Po 5 minutach drzwi otworzyły się.

- Zapomniałam czegoś – San podeszła do sofy, na której siedział zamroczony Golf, zaczęła się rozglądać ale kiedy nic nie znalazła spojrzała na chłopaka i uśmiechnęła się radośnie – Kocham Cię, wiesz?

- San.. – Golf rozpromienił się, wstał i pocałował dziewczynę.

W tym samym momencie z pod prysznica wypełzł Mike. Stanął w drzwiach i przyglądał się całującej się parze.

- Jezu.. – westchnął – znowu ten sam moment.. oni są tacy nudni – poczym wyciągnął telefon z kieszeni i wybrał numer do Oliv..


~~


 


booba 2008-11-04 16:19:20
skomentuj (0)